Wywiad z dr Danielem Dłucikiem

Nowe miejsce, nowe możliwości, nowe perspektywy, ten sam profesjonalizm. Z doktorem Danielem Dłucikiem, wybitnym specjalistą chirurgii, ekspertem implantologii, właścicielem Dłucik Dental Clinic rozmawia Anna Myca.

Anna Myca – Ostatnio dużo dzieje się w pana życiu zawodowym. Nowa siedziba, nowa nazwa, nowa polityka wizualna, przekształcenie w klinikę, nowe możliwości…

Daniel Dłucik – To już 40 lat przy fotelu, ale ta sama miłość do zawodu dentysty i troska o pacjentów. Chęć ciągłego rozwoju i nieustanne dążenie do najwyższej jakością usług, to stąd te wszystkie zmiany. W drugiej połowie stycznia zaczynamy pracę w nowym miejscu w Katowicach – Ligocie, na rogu ulic Małopolskiej i Piotrowickiej. I to prawda – przekształcamy się w Dłucik Dental Clinic. Mamy znakomity zespół regularnie podnoszący swoje kwalifikacje na prestiżowych kursach krajowych i zagranicznych. Nazwisko DŁUCIK w nazwie ma uzasadnienie, ponieważ współpracują ze mną; żona Anna, syn Robert i synowa Ania, jako lekarze stomatolodzy, a córka Katarzyna – psycholog z wykształcenia, jest menadżerem.

AM – Wspomniane zmiany to nie wszystko. Pana Dłucik Dental Clinic uczestniczy w eksperymencie afiliowanym przez Śląski Uniwersytet Medyczny.

DD – Tak. Robimy to od dłuższego czasu. Mamy zgodę Komisji Bioetycznej SUM na wykonywanie zabiegów augmentacyjnych z wykorzystaniem własnych zębów usuniętych i przetworzonych w specjalnym urządzeniu w sterylny granulat. W obecnym czasie nowe technologie umożliwiły wykorzystanie usuniętych zębów zarówno mlecznych, jak i stałych pacjentów. Dlatego warto je zachować. Istnieje obecnie możliwość przechowywania zębów nawet przez 10-15 lat. W Korei Południowej istnieją już banki zębów, gdzie można usunięte zęby przechowywać nawet 10 lat. Zęby te później, w razie takiej konieczności, wykorzystywane są do uzupełnienia ubytków kostnych. Obecnie coraz częściej zakłada się implanty, do tego potrzebne jest stabilne podłoże – dobrej jakości kości o odpowiednich wymiarach. W związku z tym bardzo często musimy uzupełniać brakującą kość w miejscu wszczepiania implantu. Musimy przy tym pamiętać, że kość w miejscu usuniętego zęba zmniejsza swoją objętość o około 40 % w ciągu 6 miesięcy. Materiał uzyskany z zębów jest trwały, plastyczny, bezpieczny i doskonale przyswajany przez organizm. Ale nie tylko do tego używamy usuniętych własnych zębów. Przetworzone własne zęby pacjenta to doskonały biomateriał, którym augmentujemy, czyli uzupełniamy ubytki kostne powstałe w wyniku patologicznych procesów chorobowych tworzących się w szczęce i żuchwie; np. torbiele, jamy kostne powstałe po usuniętych zębach zatrzymanych czy ubytki pourazowe. Stosujemy też tzw. „podnoszenie zatoki” szczękowej, celem odbudowy kości od strony zatoki, aby można było w późniejszym czasie założyć implanty.

AM – Panie doktorze, proszę opowiedzieć na czym dokładnie polega technologia BonMaker?

DD – Technologia BonMaker to sposób wykorzystania struktury zęba jako autogennego materiału kościotwórczego w bardzo zaawansowanym technologicznie urządzeniu. Nasza klinika jako jedna z nielicznych w kraju bierze udział w badaniach histopatologicznych, mikrobiologicznych oraz klinicznych. Testujemy również urządzenie włoskie Tooth Transformer oraz izraelskie Kometa Bio, zaprojektowane do tego samego celu.  Nasze dwuletnie badania potwierdzają doskonałą i skuteczną odbudowę kości dzięki tej metodzie. Nasi pacjenci zaopatrywani są w najlepszy możliwy sposób w jednej z najnowocześniejszych w tej dziedzinie klinik w Polsce. Nazywamy to procedurą otrzymania materiału ATB (Auto-Tooth Bone). Ta technologia jest stosowana od 10 lat w Japonii, Korei Południowej, od 3 lat we Włoszech i Izraelu, a od około 2 lat w Europie zachodniej i południowej.

AM – Jak wygląda procedura otrzymania materiału ATB? Czy jest to czasochłonne?

DD – Usunięty ząb lub zęby poddawane są obróbce w specjalnej maszynie, która dostarcza gotowy materiał kościozastępczy, w postaci granulatu lub tak zwanych bloczków. Cały proces jest bardzo szybki, gotowe ATB otrzymuje się już po kilkunastu minutach! Co niezwykle istotne, w razie konieczności odłożenia zabiegu implantacji materiał (usunięty ząb) można, przy zastosowaniu odpowiednich procedur, z powodzeniem przechowywać i później wykorzystać w optymalnym dla pacjenta czasie.

AM – Panie doktorze, a jeśli ktoś nie posiada już własnych zębów, ma ubytki kostne, a chciałby wszczepić implanty? Musi zrezygnować i zdecydować się na tradycyjną protezę?

DD – Nie musi rezygnować, jeśli nie ma innych przeciwskazań. Implanty, tak jak wspominałem, potrzebują mocnej podstawy. Jeśli nie ma możliwości skorzystania z zębów własnych pacjenta, są też inne możliwości. W implantologii zębowej, w zależności od pochodzenia materiału wyróżnia się; kości autogenne (własne) – zewnątrzustne – najczęściej z kości biodrowej lub kości długich oraz wewnątrzustne, pozyskiwane z okolic trójkąta zatrzonowcowego, bródki lub guza szczęki. Do materiałów autogennych zalicza się również komórki macierzyste i czynniki wzrostu izolowane z krwi. Jeśli to także, z różnych przyczyn, nie wchodzi w grę mamy jeszcze do dyspozycji materiały pochodzenia pozaustrojowego, czyli wszczepy pochodzące z banku kostnego (zwłoki ludzkie), wszczepy odzwierzęce (końskie, wołowe), organiczne (korale, algi) oraz nieorganiczne (powstałe na zasadzie syntez chemicznych).

AM – Który z wymienionych jest najlepszy dla pacjenta?

DD – Najbardziej pożądany jest przeszczep tkanką kostną pochodzenia zębowego. Po pierwsze dlatego, że materiał taki posiada najwyższą biokompatybilność pod względem zgodności genetycznej, przez co jest w pełni bezpieczny. Po drugie jest najbardziej podobny do kości zębodołu pod względem struktury tkanki, co skutkuje całkowitym właściwym przemodelowaniem się tego materiału w kość własną pacjenta. Wreszcie, jest dość wydajny. Z jednego usuniętego zęba jesteśmy w stanie pozyskać od 0,5 cm3 do 1,5 cm3 materiału!

AM – Wydaje się, że Technologia ATB ma same zalety!

DD – Coś w tym jest! Zalety dla pacjenta to m.in. minimalizacja dolegliwości bólowych, doskonała biokompatybilność, brak ryzyka reakcji immunologicznej i niskie ryzyko infekcji, wydajność i oszczędność – koszt 0,5 cm3 preparatu kostnego odzwierzęcego to 450 – 800 zł! Usunięty ząb to „skarb” – dawniej utylizowany. Kolejne plusy to szybkie gojenie, minimalizacja zakresu cięcia chirurgicznego, brak dodatkowych ran w jamie ustnej lub innych częściach ciała – celem pobrania kości (mniej dolegliwości bólowych i ewentualnych powikłań). Dochodzą do tego łatwość do kontrolowania (nie potrzeba błon zaporowych), widoczne efekty leczenia implantologicznego w niedługim czasie 2 – 3 miesięcy, całkowicie odbudowana tkanka kostna, która może sprostać siłom zgryzowym, minimalna resorpcja przeszczepu podczas przebudowy kostnej (około 5%) w porównaniu z innymi przeszczepami (nawet do 40%).

AM – Ale to nie jedyne nowości w Pańskiej Klinice, jest jeszcze metoda CAD/CAM.

DD – Tak, pracujemy na najwyższej jakości sprzęcie i wciąż się szkolimy. Metoda CAD/CAM, czyli cyfrowa obróbka wycisków i odbudowy protetycznej, nie tylko zapewni lepszy efekt leczenia, ale też znacznie go przyspieszy. Będzie to również bardziej komfortowe dla naszych pacjentów niż stosowane dotychczas rozwiązania.

AM – Na czym dokładnie polega proces cyfrowej obróbki CAD/CAM?

DD – Wyciski pobiera się dzięki specjalnie zaprojektowanemu skanerowi wewnątrzustnemu, który przesyła go na ekran komputera w kilka sekund.  Lekarz mając wirtualny model uzębienia pacjenta projektuje odbudowę protetyczną i wysyła to do specjalistycznej pracowni protetycznej, gdzie wycina się koronę lub most z bloku porcelany albo cyrkonu. Następnie poleruje się, charakteryzuje korony, glazuruje i wypala w specjalnie przystosowanym piecu. Potem wystarczy tylko zacementować w jamie ustnej. Prace tymczasowe, szablony operacyjne itp. wykonuje się na miejscu za pomocą drukarki 3D.

AM – Wspomina Pan o koronach porcelanowych i cyrkonowych, czym się różnią?

DD – Korona porcelanowa, to ta najbardziej powszechna, składa się z porcelany napalanej na metalową czapeczkę. Korona na podbudowie cyrkonowej jest bardziej przezierna, bardziej kosmetyczna, a zarazem mocna tak, jak na metalu. Dzięki temu wygląda bardziej naturalnie i zachowuje się jak własny ząb. Korona porcelanowa na metalu (stali lub stopie złota z platyną) nie przewodzi światła i jest bardziej sinawa w sztucznym oświetleniu. Z uwagi na coraz powszechniejsze stosowanie rezonansu magnetycznego do badań wielospecjalistycznych, nowe aparaty o mocy 3 Tesli mogą rozgrzewać korony porcelanowe na stali i powodować silne dolegliwości bólowe, a badanie musi być natychmiast przerwane.

AM – Dłucik Dental Clinic pod nowym adresem na ulicy Małopolskiej 1, to także jednostka szkoleniowa.

DD – Zgadza się, mamy nową, niezwykle nowoczesną siedzibę, to zaledwie 700 metrów od dotychczasowej lokalizacji. W nowym budynku kliniki znajduje się nowoczesna sala konferencyjna, w której będziemy szkolić młodych stomatologów, mamy nadzieję, że nie tylko polskich, ale i zagranicznych. Liczymy, że nowe miejsce i przestronne wnętrza spodobają się również naszym pacjentom, stałym i nowym.

AM – Cały czas pan się rozwija, proponuje pacjentom nowatorskie rozwiązania, szkoli się, leczy. Znajduje pan czas dla siebie? Kiedy pan odpoczywa?

DD – Przyznaję, że praca to moja pasja, ale oczywiście musi być czas dla rodziny, dla dzieci i wnuków. Mam sześcioletnią wnuczkę Oliwię i dwuletniego wnuczka Olusia. Uwielbiam spędzać z nimi czas, obserwować, jak rosną, jak są ciekawi świata. A od czasu do czasu chcę też mieć czas wyłącznie dla siebie. Wtedy wyjeżdżam nurkować w cieplejsze rejony świata. Obserwowanie raf koralowych w podwodnej ciszy pozwala mi naprawdę odpocząć i odprężyć się.

Daniel Dłucik jest członkiem ICOI - Międzynarodowego Stowarzyszenia Implantologów z siedzibą w Nowym Jorku, członkiem DGOI - Niemieckiego Stowarzyszenia Implantologicznego, członkiem i współzałożycielem PSI - Polskiego Stowarzyszenia Implantologicznego oraz członkiem OSIS - Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Implantologii Stomatologicznej.